Opowieści erotyczne


Pech z blondynkami


Tak, mam pecha z blondynkami i wcale nie chodzi o jakieś moje wymysły. Niedawno przekonałem się o tym jednoznacznie i postanowiłem, że nie dotknę żadnej nawet patykiem... Nie, nie mówię o swoim drągu. Mam na myśli prawdziwy kij, drewniany!
Na tę ostatnią trafiłem w barze. Właściwie to ona mnie poderwała. Miałem akurat depresję (zostałem porzucony przez poprzednią blondynę) i bardzo dobrze zrobiło mi leczenie u innej, która wydawała się być dla mnie jak szyta na miarę.
Zamówiła picie, namiętnie oblizywała sobie (górne) wargi, przyciskała się do mnie udem, dając do zrozumienia, że należymy tylko do siebie. Po drugim kieliszku było jasne, że zaliczę jej łóżko i to bardzo szybko.
Trzymając się za ręce, poszliśmy do malutkiego mieszkanka za rogiem. Po zamknięciu drzwi wymacała mi doświadczonym ruchem przyrodzenie. Nie była jednak zbyt zachwycona:
- Chodź tu – stwierdziła i zaraz dorzuciła: - musimy mu pomóc. Potem od razu pociągnęła mnie do łóżka. W błyskawicznym tempie rozpięła pasek, ściągnęła spodnie, spodenki i skarpety. Zrobiłem się niecierpliwy, więc od razu rzuciłem się na jej kształty. Trochę przyhamowała moje zapędy:
- Nie tak gwałtownie, zaraz się doczekasz.
Kręciła dupcią i rozbierała się powolutku, jakoś tak strasznie seksualnie. Doprowadzało mnie to do szału. Nie mogłem się doczekać, kiedy już położy się na łóżko i pozwoli zbadać ciało. Chyba chciała, żebym się trochę pomęczył, bo jeszcze bardziej zwolniła. Skończyła dokładnie w sekundzie, kiedy już miałem rzucić się na nią bez opamiętania. Przycisnęła się do mnie, wzięła kłodę do rączki i zaczęła się nad nią rozwodzić:
- Jaki on jest twardy, sztywny i cudowny.
Twierdziła, że do dzisiejszego dnia nie trzymała w ręku lepszego. Ważyła go w dłoni, oglądała ze wszystkich stron, aż on zniecierpliwiony zaczął tracić na wadze. Wtedy się wystraszyła i zaczęła mu dogadzać doustnie. Przymknąłem oczy, wczuwając się uważnie, co się w nim dzieje. Ponownie stwardniał na kość. Najwyraźniej czuł się jak w beczce z miodem. Lekko gryzła mi żołądź, językiem próbowała podnieść napletek. Lizała dziurkę, aż wytoczyła się z niej drobna kropelka płynu ejakulacyjnego. Od pewnego momentu zaczęła przyśpieszać, uciskając równocześnie przy nasadzie. Kiedy złapała za jądra i lekko je pocierała, poczułem łaskotki w podbrzuszu. Pomyślałem, że będę pryskać i nic w świecie mnie nie powstrzyma. Wcisnąłem sobie jej głowę w krocze i myślałem o piłce nożnej. W tym momencie ulokowałem nasienie prosto w maleńkiej dłoni. Wyskoczyło ze mnie siedem czy osiem kawałków gęstej spermy, a ona bez żenady wszystko zjadła.
Sapałem jak nakręcony i już myślałem, jak to będzie, kiedy udostępni mi pochwę. Wtedy dopiero pokażę jej, co potrafię. Jednak ona sięgnęła po szlafroczek, złotem wyszywany i trochę przybrudzony, następnie zapaliła papierosa i stwierdziła znudzona:
- Należy się stówa, a jak będziesz wychodzić, zatrzaśnij za sobą drzwi. – Ziewnęła i przestała zwracać na mnie uwagę. Położyłem pieniądze na stole, a następnie wyszedłem wkurzony...
To co, warto się interesować blondynami? Pamiętajcie, chłopaki. Najgorsze są te, co mówią, że jesteś w ich typie.

(obejrzano 2153 x)



Spodobało Ci się opowiadanie? Oceń je!

          

Ocena: 4,185185/10 (27x)


Opowieści erotyczne